© 2022-2026 by Dawid Tatarkiewicz, WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE / ALL RIGHTS RESERVED

W sprawie licencji na publikację fotografii - skontaktuj się z autorem. / For a license to publish photographs, please contact the author.

Świątecznym krokiem (sobotni fotofelieton)

Czwartkowy dzień przyniósł świąteczne wytchnienie, cudowną pogodę i zapachy świeżej zieleni. Maszerując po osiedlu z aparatem fotograficznym na szyi, rozglądałem się za motywami, które przyciągną moją uwagę. I tak się stało, że daleko nie uszedłem, a już trafiłem na drzewo, które wyglądało tak, jakby ktoś przeciął je w pół, po czym nieco nieumiejętnie skleił.


Chwilę później harmonijnie ułożyła się na niebie chmura, którą zamierzałem sfotografować. W gratisie otrzymałem trzy gołębie, które wleciały w kadr. Wyczekałem i wykonałem fotografię. 


Na dowód świątecznego charakteru tego dnia postanowiłem sfotografować flagę, która powiewała częściowo w słońcu, częściowo w cieniu. Kolor żółty rzucał się w oczy, ale - co ciekawe - zagości on w tej opowieści na chwilę dłużej.


Oto bowiem w okolicznym lasku dostrzegłem drzewa. Drzewa w lesie - niby nic nadzwyczajnego. Niestety jednak, to las gospodarczy, a więc drzewa występują tu jako potencjalny towar. 

Nie sfotografowałbym ich w tej wersji, gdyby nie oznakowanie - żółte - które wpadło mi w oko. Jeśliby tę ósemkę odwrócić o 90 stopni, otrzymalibyśmy znak nieskończoności. W nawiązaniu do pierwszej fotografii dodam jeszcze tylko refleksję: żałuję, że tych drzew nie da się już skleić, choćby nieumiejętnie...



W lesie nie byłem jedynym przedstawicielem naszego gatunku. Niektórzy wędrowali ze swoimi czworonożnymi pupilami. Gdy obok mnie przechodził taki jegomość na czterech łapach - szybko wyzwoliłem migawkę. Fotografia nie należy do ostrych, ale nie zawsze mnie to odstrasza. Ciekawy jest kolor oczu psa, który znowu oscyluje wokół żółtego.


Skoro o oczach mowa: czas kwitnienia konwalii mamy już za sobą, oczy jednak wciąż jeszcze cieszy zieleń liści tych roślin.


Inny odcień zieleni miało oznakowanie szlaku pieszego lub rowerowego, którego ślad pozostał na korze przydrożnego drzewa.


Zanurzony w zieleni lasu, choćby gospodarczego, ale zawsze lasu, postanowiłem wykonać jakąś leśną fotograficzną impresję, a nawet dwie. 



Wracając już, zauważyłem w porę, że z cienia na drodze wyłania się winniczek. W słońcu łatwiej go było zauważyć. Mam nadzieję, że ostatecznie przeszedł na drugą stronę w całości, że się zbytnio nie ślimaczył.


Przyglądanie się przyrodzie jest zawsze interesujące. Tym razem dąb czerwony, obcy dla naszego klimatu gatunek, ale jakże urodziwy, zapozował mi do fotografii. Cień jednego liścia odbił się na drugim - nie tak znowu łatwo jest coś takiego wypatrzyć.


Wróciłem na osiedle, gdzie obserwowałem kawki. Wcale nie gniazdowały w rozwieszonych (nie dla nich zresztą) budkach lęgowych, ale w otworach, które widać powyżej. Poczekałem, aż któryś z ptaków zapozuje mi w locie. I uchwyciłem go w lot:) 


Tym samym, spacer dobiegł końca. A więc i ja na tym zakończę swoją tegotygodniową opowieść wizualną. Do następnej soboty!


©Dawid Tatarkiewicz

#fotofelieton #DawidTatarkiewicz #fotografia #felieton #fotoblog #blogfotograficzny #fotografowanie #fotoigrafia

Popularne posty