Narodziny wystawy (sobotni fotofelieton)
Do Czempinia gnałem niczym wicher, co nie pomogło mi zdążyć na pociąg, którym miałem w planie jechać. Ileż to razy pociąg, w którym siedziałem, notował kilkuminutowe opóźnienie względem planowej godziny odjazdu. Niestety, ten, na który spieszyłem się dzisiaj - odjechał punktualnie.
Za to byłem pierwszy na następny pociąg w rzeczonym kierunku. Szczęśliwie, był on podstawiany i stał już grzecznie na swoim peronie, mogłem więc sobie wygodnie czekać na godzinę odjazdu. Na przeciwległym peronie nie brakowało pasażerów czekających - że tak powiem - na swoją kolej...
Oczywiście, ten konkretny pociąg, ze mną na pokładzie, odjechał kilka minut po zaplanowanym czasie...
W Centrum Kultury, gdzie miałem powiesić wystawę uczestników prowadzonej przeze mnie Pracowni Fotografii, byłem przeszło 1,5 godziny przed wernisażem. Rozłożyłem i uporządkowałem prace w przygotowanej uprzednio kolejności. Pięćdziesiąt prac fotograficznych czekało na stosowną ekspozycję. Nie tracąc chwili przystąpiłem do dzieła. Pewna presja czasu istniała, ale wszystko szło zgodnie z planem. Galeria "Od Kuchni" stopniowo wypełniała się pracami.
Ani się obejrzałem, a pierwsi goście zaczęli pojawiać się w holu, a nawet podziwiać wystawę w procesie tworzenia (in statu nascendi). Dość powiedzieć, że z ekspozycją ekspozycji zdążyłem na czas.
Prace cieszyły oko publiczności. Przypominały nieco przezrocza w ramkach, tyle że w znacząco powiększonej wersji.
A widownia dopisała, bowiem na dziś przypadł początek obchodzenia swoistego podsumowania działalności poszczególnych działających tu podmiotów twórczych. Przybyły więc całe rodziny z dziećmi.
Wkrótce znaleźliśmy się na sali scenicznej, gotowej na przyjęcie wszyskich artystów: i starszych, i młodszych.
| Fot. ©Dawid Tatarkiewicz |
| Fot. ©Dawid Tatarkiewicz |
Wreszcie, przyszedł czas na występy sceniczne. Sekcja ukulele zrobiła na mnie niebagatelne wrażenie. To samo tyczyło się wokalistek, które wystąpiły ze swadą godną pozazdroszczenia.
Po występach zostaliśmy zaproszeni na oglądanie przygotowanych w przestrzeni "Tlenowni" wystaw. A po trudach występów i przygotowań istniała możliwość poczęstowania się przygotowanymi słodkościami.
Prace plastyczne - zarówno dzieci, jak i dorosłych - to były istne perełki, pokazujące jak na dłoni różnorodność twórczych postaw i stylów. Wystawa wyrobów ceramicznych również budziła zachwyt. To cieszy i uświadamia, ilu mamy utalentowanych twórców.
Należą do nich oczywiście również fotografowie, z których każdy przez te miesiące wspólnej pracy wykazał się subiektywnym, twórczym spojrzeniem na bogactwo rzeczywistości. Zapraszam więc do odwiedzenia "Tlenowni" w tych dniach, by przekonać się o tym osobiście.
I tak, z głową w chmurach, musiałem pożegnać się z gościnnym Czempiniem. Dzięki życzliwości Pani M. i Jej Męża - drogę powrotną przebyłem samochodem. Wszystko się udało, co też udało się opisać:) I sfotografować. Do następnej soboty!
©Dawid Tatarkiewicz
#DawidTatarkiewicz #instruktorfotografii #fotografia #kultura #animacjakultury #CKCzempiń #CentrumKulturyCzempiń #PracowniaFotografii #plastyka #ceramika #twórcy #droga #podróż #felieton #reportaż
