© 2022-2026 by Dawid Tatarkiewicz, WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE / ALL RIGHTS RESERVED

W sprawie licencji na publikację fotografii - skontaktuj się z autorem. / For a license to publish photographs, please contact the author.

Początek maja (fotofelieton)

Na początku maja przyszło lato. Nagle i niespodziewanie. W lustrze czystego nieba można było się niemal przeglądać. A w każdym razie oglądać na jego tle rzeczy interesujące, jak choćby smugę samolotu oraz gołębia, który niczego nieświadomy - prawie został trafiony śladem samolotowego lotu. Przynajmniej na fotografii.

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Były to okolice Dnia Flagi. I w tych okolicach i okolicznościach trafił mi się kadr z pięknie wyeksponowaną flagą właśnie.

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Zrobiło się górnolotnie. Niemniej, nie dało się nie zauważyć i pominąć rzeczy przyziemnych. Miałem okazję zobaczyć ślady tragedii, która przydarzyła się sroce. Kilka piór jako metafora. Czego? Każdy może sobie na to odpowiedzieć sam.

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Już kawałek dalej, dało o sobie znać życie. W pełnej krasie kolorów. Egzotyczny klon z czyjegoś ogródka zerkał zza ogrodzenia i niemal nachalnie rzucał w oczy. Tworzył dominantę barwną, obok której nie mogłem przejść obojętnie. Nie tylko ja zresztą okazałem się czuł na kolory wiosny. Ich miłośników było więcej. Jak choćby jegomość w kapeluszu.

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Słońce było już coraz niżej, cienie stawały się coraz dłuższe. W ogrodzie botanicznym, zlokalizowanym w mieście, robiło to imponujące wrażenie. Na tutejszej ławce ktoś zostawił ślad swojej obecności w postaci uplecionej części wianka. A zza krzewów dały się słyszeć odgłosy zabawy. Zaraz też po tamtejszej ścieżce przebiegła dziewczynka.

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Niby w naszej strefie klimatycznej z wężami nie jest najgorzej. To znaczy, niespecjalnie musimy się ich obawiać (poza żmijami, którym jednak wystarczy nie wchodzić w drogę lub ich nie przydeptywać). A jednak, w gąszczu krzewów zaszył się jeden taki jegomość... - z tych niegroźnych, na szczęście.

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Baletnica zastygła nieruchomo w swej pozie, a ci państwo - widoczni na kolejnej fotografii - wyszli jej na spotkanie (trudno było liczyć na to, by to ona się pofatygowała). Szli w imponującym szpalerze okolicznych kwiatów, prowadzeni wprost do niestrudzenie występującej tancerki.

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Przyglądały się temu grzywacze - największe europejskie gołębie. Choć może trzeba powiedzieć, że bardziej były one zajęte sobą. 

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Minęło kolejne parę minut i oto ostatnie promienie słońca oświetliły roślinkę wyrastającą ze szczeliny w asfalcie. Czas był najwyższy, by zmierzać do wyjścia (ang. exit). A tam? Tam spotkałem dawno nie widzianych znajomych. Ale to już zupełnie inna historia...

Fot. © Dawid Tatarkiewicz

Fot. © Dawid Tatarkiewicz


© Dawid Tatarkiewicz



#fotofelieton #DawidTatarkiewicz #opowieśćwizualna #fotografia #fotografie #fotograf #fotografowanie #Poznań #autor #felieton #fineartphotographer #fineartphotography

Popularne posty